0.5 (sic!) (sic!) (sic!)
Zatem w ramach aktualizacji:
a) We wrzesniu wrocilam na studia. Dzis mialam juz nawet pierwszy wazniejszy egzamin (od trzech lat? nie liczac TOEFLa). Wynikow, rzecz jasna, jeszcze nie ma, ale moge zapewnic, ze ich nie opublikuje. Tak szczerze, miedzy nami: po co komu czternascie do dwudziestu samoglosek, he? No i jak wiele szel ("schwa") mozna zmiescic w jednym boguduchawinnym wyrazie?? Niech im bedzie. Fonetyka ze mnie nie zrobia.
Poza midtermowa kleska, ogolne wrazenia sa jak najbardziej pozytywne. Jak wszystko pojdzie zgodnie z moim planem, to za trzy lata powinno byc po wszystkim. Roznica w systemie jest spora. Mi i tak najbardziej podoba sie kampus. Gdyby ktos mial ochote, zapraszam na www.utoronto.ca. Gdzies pewnie jest jakas galeria. Zawsze chcialam chodzic do szkoly, ktora znajduje sie w jakims starym budynku. (Ach, Konvikt w Olomuncu!!!) Pamietam, bylam z kolezanka w szkole muzycznej w Katowicach, wtedy jeszcze w budynku Akademii Muzycznej i tylko myslalam sobie, ze to musi byc zupelnie inaczej. W jakims sensie jest przyjemniej, ale czy jakos bardzo inaczej... Pewnie nie, choc i tak mi sie podoba. Wyklad z jezykoznastwa mam w Budynku Gornictwa (sic!). Audytorium nie jest zbyt duze, ale za to dosc przytulne. Lawy z ciemnego drewna, rzad po rzedzie, a na tej czesci biurkowej (jak to zwac??) mnostwo wyrytych "jo tu bylem". Nie brzmi pewnie najlepiej, ale wyglada uroczo. (Nie, nie zostawilam sladu po sobie i nie zostawie.)
Ludzi poznaje sie znacznie wolniej niz w polskim systemie, ze wzgledu na to, ze kazdy kurs, to inna grupa ludzi. Czasem widujesz ich raz na tydzien. Czasem jest ich okolo 500. Jak narazie nie narzekam. Jest nawet jeden ziomek, ktory na dodatek tanczy w jakims zespole folklorystycznym i ma rasowego staropolskiego... wasa. Don't ask...
W ramach podsumowania, jak narazie idzie niezle, wciaz jest entuzjazm, pieniadzy jakos starcza. Czy wspominalam juz, ze zajecia mam cztery dni w tygodniu, a w pozostale cztery (sic!) pracuje jak pracowalam? Tak, zycie na zachodzie lekkie nie jest... ech...
b) Zycie pozaszkolne i poza praca istnieje w wydaniu bardzo ograniczonym. Mamy wlasnie Zloty Wiek jesli chodzi o moje stosunki rodzinne. Kto by pomyslal?! Czasem cos sie obejrzy w kinie czy cos poczyta nie zwiazanego z Chomskym czy innym Lagefogedem. Najblizsze dwa tygodnie zapowiadaja sie bardzo rozrywkowo. W piatek ide na koncert She Wants Revenge, w sobote na M.I.A. (a wczesniej wybory - tak, tak, tu sa w sobote), w kolejna sobote na wesele, a w Zaduszki na Múm. Gdzies w miedzyczasie napisze tylko cztery quizy z Greki, jeden z fonetyki, midterm z jezykoznastwa antropologicznego i pewnie jakas kartkowke z niemieckiego. Zapowiada sie ciekawie. Gdzie czas na sen?
Od tygodnia mam ochote na grysik, ale caly czas zapominam kupic kasze manne. Zrobilam nawet budyn (Winiary), ale byl paskudny. Wreszcie dzis, robiac zakupy w Little India (uczac sie pilnie co to jest gourd i jak to on nie ma nic wspolnego z karela), patrzac na tysiac odmian fasoli, soczewicy i grochu, przypomnialo mi sie! Pytam pani czy maja "semoline", a ona "Tak, tak, w pierwszym rzedzie". Szukam i szukam. Nic. Wreszcie zaczynam sprawdzac dolne polki i cos wyglada mi jak kasza manna. Nazwywa sie jednak sooji. Po blizszych ogledzinach stwierdzam, ze to musi byc grysik! Pani potwierdzila i tak zakupilam pokazna jego ilosc. Mniam!
Od jakichs dwoch tygodni mam okulary! Cos mi migalo przed oczami, poszlam na badanie i sie okazalo, ze mam - lekki, bo lekki - astygmatyzm. Wcale nie zamierzalam sprawiac sobie okularow (tak mnie na nie teraz stac, ze slow szkoda), ale jednak w pewnym momencie stwierdzilam, ze chyba faktycznie ich potrzebuje. Et voila! Okularnica. Nie musze ich nosic caly czas. Tylko do czytania, do szkoly, przed komputer.

No to chyba tyle.
Jesli jestes jedna z osob, ktorej akurat zdarzylo sie tu zajrzec, a do ktorej powinnam juz dawno napisac: przepraszam. Mam liste! Pamietam! Staram sie! W folderze "Drafts" jest juz nawet kilka poczatkow: moze akurat do Ciebie?!
Jesli jestes jedna z osob, ktora powinna juz dawno do mnie napisac: mam nadzieje, ze masz dobra wymowke albo przynajmniej, tak Ci glupio jak mi. Nie martw sie! Jestem wyrozumiala: napisz!
O! prawie zapomnialam. Mam taki maly apel, prosbe znaczy sie: czy moglabym prosic (egoistycznie jak tylko sie da), zeby tempo w jakim sie wszyscy parujecie i rozmnazacie nieco opadlo? Bede baaardzo wdzieczna.
Jesli jednak jestes juz po slubie, zaplodnieniu, zareczynach: serdecznie Ci/Wam gratuluje i zapewniam, ze wszystkie zaleglosci nadrobie!!
Malo skladnie dzisiaj wyszlo (moze dlatego, ze syntaks bede robic dopiero w przyszlym roku). Przepraszam w kazdym razie.
P.S. Pani Agnieszka wreszcie sie spisala: 24. wrzesnia (sic!) Dzial Transferow UofT otrzymal moj upragniony wyciag z indeksu. Dziekuje.
